Urodzony w siodle
"Klaus spojrzał na leżącego u jego stóp "Szarego". Wierzchowiec był spieniony, rzężący oddech wydobywał się z ogromnym trudem.
-Do kroćset! - rozejrzał się bezradnie po rozciągającym się dookoła pustkowiu.
Wyciągnął zza pasa pistolet i odciągnął kurek powolnym, niezdecydowanym ruchem. Pokręcił głową w niemym zaprzeczeniu. Nie chciał pozbywać się konia, który nie raz i nie dwa ratował mu życie, ale w tej sytuacji... Szybka kula była litościwym rozwiązaniem.
- Zaczekaj!
Towarzyszący mu Devończyk zeskoczył z siodła swojego zmęczonego, spoconego, ale nadal dzielnie stojącego konia. Klaus popatrzył z zazdrością i szczerym podziwem. Nomad pochylił się troskliwie nad zwierzęciem. Oglądał je, dotykał badając, delikatnie, jak małe dziecko. Cały czas coś szeptał, jakby chciał uspokoić i pocieszyć Szarego. Po chwili wstał.
- Będzie żył. Wymaga jednak opieki. Dzień drogi stąd jest obóz mojego kuzyna. Myślę że twój wierzchowiec wytrzyma. Zrobimy tak...
Tydzień póżniej, galopując przez stepy, Klaus dziękował w myślach Jedynemu za takiego przyjaciela i jego mądrość."
Bohater posiada modyfikator +5 do wszystkich testów Postępowania ze zwierzętami w sytuacji, gdy zwierzęciem jest koń.
Bracia
"
- Wici! Wiiiiciii!!!
Farun odrzucił płachtę przykrywającą wejście do jurty i wyszedł przed namiot. Jadący na oklep młodzieniec o rozwianych włosach zeskoczył z konia, podbiegł i skłonił się.
- Panie, płoną ognie od strony sioła Kirdana! - krzyknął urywanym od natłoku emocji głosem.
Starszy mężczyzna zmarszczył brwi. Utkwił surowe spojrzenie w dali, jakby szukając na odległym horyzoncie odpowiedzi na niewypowiedziane pytanie. Wokół zapadła niepokojąca cisza. Wojownicy w milczeniu czekali na decyzję wodza. Po chwili przemówił dźwięcznym, dudniącym głosem.
- Ravig! Natychmiast jedź i każ zapalić ogniska od strony obozów Helava i Mestalia. Reszta przygotować konie, broń i zapasy! Żywo!
Spokój prysł. W obozie zawrzało. Nawoływania, szczęk broni i parskanie wierzchowców wypełniły wcześniejszą ciszę.
W przejściu do namiotu ukazała się kobieca sylwetka, ubrana na matrańską modłę. Ciemna suknia szeleściła w powiewach wzbierającego wiatru.
- A co z naszymi pertraktacjami, Farunie? Porzucisz je teraz, w najważniejszym momencie?
Mężczyzna wbił w nią swój zimny wzrok.
- Kirdan nie wysyłałby wici bez niezwykle ważnego powodu. Rodzinę zawsze traktuję poważnie. Nasze rozmowy możemy dokończyć póżniej. Jestem pewien pani, że to rozumiesz.
Oczywiście, że rozumiała. W końcu była Matranką i wiedziała co to wierność własnemu ludowi."
Devończyk dostaje dodatkowe 20 pierścieni, które może przeznaczyć na wykup sojuszników pochodzących z ojczystego kraju (ew. matrańskich emisariuszy) lub na zakup rasowego devońskiego konia.
Szkoła szermiercza - devońska
"
Vadair, dowodzący bandą, uznał, że najwyższy czas dodać swoim podkomendnym ducha.
- Nie panikować! Celujcie porządnie! W środku jesteśmy bezpieczni! - ryknął wychylając się zza zasłony z resztek wozu. - Ci wszawi barbarzyńcy nie dadzą rady...
Krzyk zamarł mu w gardle. Pierwszy z jeźdźców, w pełnym galopie, spiął nagle konia i zmusił go do skoku. Devoński wierzchowiec, pięknie wyciągnięty, przesadził prowizoryczną barykadę z desek, kolczastych krzewów i ostrzy włóczni i znalazł się za plecami obrońców. Vadair ledwo zdążył się pochylić i uniknąć kopyta, które niechybnie roztrzaskałoby mu głowę. Jeden z jego ludzi natychmiast podbiegł, by przebić śmiałka włócznią, lecz rumak Devończyka najpierw ugryzł go w bark, a potem, powodowany samymi udami jeźdźca, naparł i powalił napastnika na ziemię.
Vadair zamachnął się trzymanym oburącz mieczem, ale nagły skok konia wyniósł przeciwnika poza zasięg cięcia. Devończyk obrócił się w siodle i posłał strzałę prosto w odsłoniętą szyję marudera. Vadair, nadal z bezbrzeżnym zdumieniem na twarzy, osunął się w piach, który szybko jął nasiąkać czerwienią. Chwilę póżniej nad umierającym przetoczyły się dziesiątki kopyt..."
Devończyk automatycznie otrzymuje biegłość Doświadczony Jeździec. Używając biegłości może obniżyć wyniki na kościach testu Jeździectwa o 2.
Jeździec może używać w siodle broni strzeleckiej, obniżając wynikające z ruchu wierzchowca PT o 4 (ale nie poniżej zera).
DarclanSwQUMK fw831f64td9glse934dkjga
9-05-2008, 12:24, jimmyhttp://6ec147c033014fbb2aa897e5b519d1bd-t.xjsber.org 6ec147c033014fbb2aa897e5b519d1bd [url]http://6ec147c033014fbb2aa897e5b519d1bd-b1.xjsber.org[/url] [url=http://6ec147c033014fbb2aa897e5b519d1bd-b2.xjsber.org]6ec147c033014fbb2aa897e5b519d1bd[/url] [u]http://6ec147c033014fbb2aa897e5b519d1bd-b3.xjsber.org[/u] 47fc705389ea5b6a3a31dcf477e857a0
9-09-2007, 01:43, DonaldCałkiem ciekawy tekst, powiem więcej, możliwe, że go wykorzystam. Przydałby się tylko jeszcze opis łuku
16-12-2004, 09:14, KedranWszystkich miłośników stepowych klimatów i walki szablą spieszę uwiadomić, że w portalu RPG Poltergeist reaktywowany został dział Monastyru a w nim - artykuł o walce szablą (http://www.monastyr.polter.pl/czytaj.php?id=65). Polecam. Panie Morgonn - czas napisać o raktywacji Monastyru w Poltergeiście w dzile "Linki".
30-11-2004, 11:14, KovalDobry tekst.
Zmieniłbym PT z używania broni strzeleckiej będąc konno. Myślę, że trudność powinna wynosić PT/2 (podobnie jak strzelanie w Zwarciu u Bardańczyków)).
29-11-2004, 20:40, BleddynWysmienite! Zasady ciekawe i nie przegięte. Wreszcie coś dla miłosników konnej jazdy i bardziej stepowych klimatów.
29-11-2004, 20:11, kapitan Alonso