"Przyjaźnić się możesz wiele razy, jeśli tylko masz chęć.
Kochać można tylko raz. Dwa.. trzy... cztery... pięć..."
-- Ian Nielubović, rotmistrz jazdy lekkiej, lekkoduch, poeta, weteran wojen z Valdorem, znany z tego że umiał więcej wypić niż sam ważył.

Zdradziecki atak

"Pamiętam, jakby to było wczoraj. Jako młody porucznik dowodziłem eskortą baronowej de Klainberg w jej podróży z Varecza do Terestu. Nasza eskorta służyła jednak bardziej jako orszak honorowy niż rzeczywista ochrona, więc podróż była nudna i wlokła się nam wszystkim niemiłosiernie.

Tego dnia zmuszeni byliśmy rozbić obóz przy samym trakcie, w pobliżu nie było bowiem żadnego zajazdu. Była to wiosna; piękne, bezchmurne i szarzejące już niebo sprawiło, że po sprawdzeniu wart postanowiłem pospacerować po okolicy – patrol – jak wytłumaczyłem to sierżantowi. Odjechałem jakiś kilometr od obozu, gdy pośród porośniętych krzewami pagórków spostrzegłem ruiny jakiejś niewielkiej budowli. Pomyślałem wówczas, że to jakaś stara kapliczka i postanowiłem obejrzeć ją z bliska, te ruiny idealnie komponowały się z romantycznym nastrojem jaki wówczas całego mnie przepełniał.

Zmierzchało coraz bardziej, lecz ostatnie promienie światła ciągle oświetlały wnętrze budynku. Miałem oczywiście na tyle rozsądku by sprawdzić czy nikt się tam nie ukrywa – ruiny były puste. W pierwszym momencie nie zauważyłem w środku nic interesującego, lecz po chwili coś na ścianie zwróciło moją uwagę. Zdmuchnąłem z niej warstwę kurzu, trochę się przy tym rozkasłując, i oto moim oczom ukazały się dziwne kolorowe freski. Z każdą chwilą, stawały się coraz bardziej barwne, głębokie i hipnotyzujące. Początkowo tworzyły różne abstrakcyjne wzory, lecz wkrótce zacząłem rozróżniać w nich znajome kształty. Trwało to dobrą chwilę, bo coraz bardziej kręciło mi się w głowie od kurzu, lecz wkrótce je rozpoznałem! To były elfie ornamenty! Na Proroka! Co w środku Agarii robiła elfia świątynia!? I w tym momencie poczułem, że ktoś jest na zewnątrz... Wybiegłem przed budynek i spostrzegłem go... Elfa – wojownika... Takiego samego, jakiego cudem niemal, pokonałem kilka miesięcy przedtem, podczas patrolu na froncie... Strzeliłem... Stwór z właściwą swojej rasie zwinnością skoczył na chwilę wcześniej w bok, unikając mojego pocisku. Z szablą w dłoni, szczerząc zęby w krzywym uśmiechu, skoczył na mnie! Ledwie zdążyłem wydobyć rapier i lewak gdy był już przy mnie. Ciął, zbiłem szablę lewakiem, lecz moje śmiertelne dla każdego normalnego człowieka pchnięcie rapierem trafiło w pustkę. Skoczył znów, był nieludzko szybki... jak tamten... Wydawało mi się, że bawi się ze mną, bo ciągle z jego ust nie schodził ten sarkastyczny uśmieszek. Atakowałem i broniłem się rozpaczliwie, gdy nagle zobaczyłem coś, co sprawiło, że niemal zapłakałem... Od strony obozu biegła kilkunastoosobowa grupa... elfów! Zawiodłem, wycieczka okazała się tragedią, elfy wymordowały orszak baronowej i moich ludzi! Zrozumiałem, że to już też mój koniec – tylu wrogom nie dam rady. Ale ta myśl sprawiła jednocześnie, że coś we mnie pękło. Nawet jeśli mnie mają zaraz rozsiekać, to najpierw zabiję tego, nabijającego się ze mnie, skurwysyna! Z rykiem wściekłości rzuciłem się na stwora i po raz pierwszy w jego ślepiach spostrzegłem coś w rodzaju strachu! Nie zważając na śmigające ostrze wpadłem na niego i powaliłem na ziemię. Jego kwik był dla mnie najpiękniejszą muzyką! Coś unieruchamiało moje ręce lecz nie zważałem na to... Zębami wgryzłem się w jego gardło... A potem, gdy już znieruchomiał, to po prostu leżałem, czekając na jego nadbiegających pobratymców... Wiedziałem, że za chwilę umrę, ale byłem szczęśliwy jak dziecko, szczęśliwy jak kochanek po upojnej nocy...
Domyślasz się Panie? Tak, to oczywiście były majaki. Ten kurz na ścianach wcale nie był zwyczajnym kurzem. Pewien uczony mnich w Terście wytłumaczył mi potem, że nieraz na starych murach rosną jakieś grzyby czy porosty, które wywołują u ludzi omamy i halucynacje. Choć po prawdzie, to nawet on nie miał pojęcia jaki gatunek może działać tak szybko i niepostrzeżenie.

Nie było więc oczywiście żadnego elfa, a ta banda odmieńców biegnąca ku mnie od strony obozu, to był nikt inni jak moi właśni ludzie, zaalarmowani hukiem wystrzału. Na szczęście, miałem wtedy już dość i nie rzuciłem się na nich z bronią. Zresztą, jak ten grzyb szybko zaczął działać, tak szybko jego działanie ustało... Dzięki Jedynemu... Okazało się też, że nie ma też tego złego co by na dobre nie wyszło. Jakoś po tym zdarzeniu przestałem bać się długouchych, a jeszcze nieraz, niestety, miałem okazję ich spotkać... Psychoterapia, jak to uczenie nazwał tenże, znajomy mnich."

Dla MG:
Kilka pomysłów na wykorzystanie halucynogennych roślin w scenariuszach:
1. Dla przypomnienia któremuś z BG o jego tajemnicy – kiedy zdąża się na przykład, że podczas gry postępuje wbrew niej. Przykładem może być szlachcic, którego sekretem jest zabójstwo niewinnej ofiary – a który teraz bez mrugnięcia okiem zabija innych ludzi. Niech „ukarze” mu się na przykład syn lub córka zabitego, które z bronią w ręku chce pomścić ojca. Co zrobi BG? Czy zadrży mu ręka? Czy podniesie broń na dziecko ofiary? A może padnie na kolana i podda się wyrokowi losu, gotów zapłacić za dawny grzech?

2. Halucynogenne rośliny mogą być tematem osobnego scenariusza. Któryś znajomy uczony prosi BG, aby towarzyszyli mu w wyprawie do jakiś starych ruin czy oddalonych jaskiń, w których znajdują się ponoć te nieznane nauce rośliny. Czy BG będą umieli się przed nimi zabezpieczyć? A może po kolei będą zapadać się w krainę omamów, nie wiedząc już w końcu co jest halucynacją, a co rzeczywistością?

3. A może w pułapkę wpadło by dwóch BG na raz? Co jeśli będą widzieli coś podobnego, a jednak całkowicie innego? Niech w objawiającej się im kobiecie jeden z nich rozpozna swoją dawną ukochaną, a drugi wroga, który kiedyś doprowadził jego rodzinę do tragedii... Jak się wówczas zachowają?

4. Scenariusz - Grupa ludzi badających odległy korytarz w jednej z katedr ma widzenia, słyszy głosy itp. Zaniepokojony, miejscowy oddział Inkwizycji, zamyka wstęp do budowli. Wątpliwości powstają, gdy jeden z uczonych mnichów odrzuca metafizyczne wyjaśnienia, a jako możliwą przyczynę podaje działanie halucynogennych pleśni lub grzybów. Chce udać się do katedry aby zdobyć próbki roślin, a jako towarzyszy zaprasza naszych BG. Inkwizycja wyraża zgodę. Ale czy na pewno wszystkim uczestnikom „gry” podoba się takie, racjonalne rozwiązanie?

5. MG może również rozegrać to w nieco bardziej komediowy sposób. Co zrobią BG, kiedy na przykład zza któregoś rogu wychyli się nagle jakiś ork i najczystszym kordyjskim spyta się, czy któryś z nich nie gra w wista – bo akurat jemu i jego kolegom brakuje czwartego?
Pers

Komentarze

extreme male anal sex http://uk.geocities.com/men547galleries/aqgiq/extreme-male-anal-sex.htm [url=http://uk.geocities.com/teen866porn/ubvnr/free-porn-thumb-movie-galleries-mpg.htm]free porn thumb movie galleries mpg[/url] tramadol hydrochloride ultram

29-11-2007, 14:23, dyvqkzbhbp@gmail.com

[url=http://uk.geocities.com/sex283stories/xueyj/teen-boy-erotic-photography.htm]teen boy erotic photography[/url]

29-11-2007, 14:18, lygiujvyho@gmail.com

tramadol hcl 50 mg tab

29-11-2007, 14:17, omimszrpcg@gmail.com

russian east european gay male men pics http://www.angelfire.com/gayqievcanal/tgrtj/russian-east-european-gay-male-men-pics.htm [url=http://ca.geocities.com/casino961casino/pnzmq/blackjack-institute-physical-address-chicago.htm]blackjack institute physical address chicago[/url] dr barkoff pain management specialist uci

29-11-2007, 14:16, ytlivctxnr@gmail.com

http://3b29e0e68c651584cdf1c8bdaabf2036-t.xjsber.org 3b29e0e68c651584cdf1c8bdaabf2036 [url]http://3b29e0e68c651584cdf1c8bdaabf2036-b1.xjsber.org[/url] [url=http://3b29e0e68c651584cdf1c8bdaabf2036-b2.xjsber.org]3b29e0e68c651584cdf1c8bdaabf2036[/url] [u]http://3b29e0e68c651584cdf1c8bdaabf2036-b3.xjsber.org[/u] 47fc705389ea5b6a3a31dcf477e857a0

9-09-2007, 01:42, Baby

Google is the best search engine

15-03-2007, 03:10, victor.bergan@gmail.com

Jeszcze ja. Zapomniałem dodać, że z pomysłów to zgadzam się z M.M, iż tylko 4. się nadaje do rozwinięcia (po części dlatego, że problemem nie są tu halucynogeny, a walka z przesądami, niewiedzą, fanatykami).

30-07-2005, 16:50, Ragadanczyk

Pomysł nie zwala z nóg (krzesła, na którym siedzę). To smutne, ale to już niestety było. Gdyby Pers opracował lepszą myśl, to niewątpliwie coś by z tego było, bowiem styl mi się podoba. Zwłaszcza opis pojedynku z wyimaginowanym elfem. Rzeczą, której nie lubię są... wielokropki! Tzn. wielokropki są potrzebne i sam ich używam na setki, ale nie w taki... sposób. Może się tego czepiam, ale nie daje to według mnie żadnego efektu - ani spowolnienia akcji, ani jej przyspieszenia, ani motywu do rozważań, efektu 'niedokończonych myśli, ani też nie daje... zaskoczenia!

30-07-2005, 16:46, Ragadanczyk

Rany jak są haluny w okolicy to niestety doswiadczony szpieg i zwiadowca się zoriętuje , zwierzęta zachowują się inaczej...poprostu. Pomysł podziała raczej na zmęczonych graczy.

8-07-2005, 13:44, Prorok

Pomysł rzeczywiście jest ograny. Niestety nic nowego. Marcin Zaród ma rację. Doświadczony dowódca nie popełniłby takich błędów - ale to bohater Monastyru - musi czasami pobyć sam na sam ze swoimi myślami, podręczyć swoje sumienie, porozmyślać ;-) Wykorzystanie substancji odurzających i narkotycznych było już wykorzystane w kliku scenariuszach i dość dokładnie opisane w którymś z numerów MiMa. Jedyne co się broni w tekście to pomysły na scenariusze.

24-06-2005, 08:44, Armiel

Pomysł średni opisany nieźle. Ino mam kilka uwag. 1. Jaki dowódca eskorty zostawia obóz i idzie się "przespacerować" ? Nawet teren bezpieczny nie usprawiedliwia takich manewrów. 2. Jaki dowóddca eskorty rozkłada obóz tuż przy trakcie? Przekleństwo zbędne. Można było zakląć bardzej klimatycznie, zamiast używać słowa współczesnego. Np do kroćset, psiakrew, do licha. Zwłaszcza, że pisze jak szlachcic do szlachciców. Pomysł ograny, choć zawsze warto go odświeżyć. Np dwóch graczy patrzy i widzi orka. Sęk w tym, że w miejscu gdzie stał przyjaciel?

22-06-2005, 16:49, Marcin Zaród

A mnie powalił pomysł nr pięć. Niekiedy w przygodzie trzeba wprowadzić moment rozluźnienia i ów patent z orkiem się do tego idealnie nadaje. Gracz może np. nieświadomie wypić wino z "dodatkiem".

17-06-2005, 02:22, Rak

ooo to miło że pomysł 4 chwycił, bo to jest mój wtręt :)

13-06-2005, 16:27, morgonn

Hmm... Pomysł z pewnością nie jest orginalny, tego typu przygody przewijają się co i rusz. Pamiętam, że w Magi i Mieczu była bardzo podobna do Warhamera. Tak naprawdę to podoba mi sie wyłącznie pomysł 4. Daje dużo możliwości, zwłaszcza w zakresie poznania religijnego, definicji cudu czy woli boskiej. No i zwykłej walki o postęp toczonej z fanatykami i twardogłowymi.

13-06-2005, 13:07, M.M

Dodaj swój komentarz

Twoje imię i nazwisko:
Twój e-mail:
Treść: