Widziałeś kiedyś Panie regiment agaryjskiej piechoty? Och, ja miałem to szczęście, że widziałem ich nie tylko na manewrach lecz i w bitwie... Zaprawdę powiadam Ci, że nie ma piękniejszego, a zarazem straszniejszego widoku na świecie. Wszystkie słynne kordyjskie pułki, matryjskie bataliony, że już nie wspomnę o innych, wymalowanych jak panny „muszkieterach”, są przy nich jak dzieci... Ale wiesz co najbardziej mnie w nich zadziwiło? Niemal wszyscy, od prostego piechura począwszy, a na generałach skończywszy, obwieszeni są różnymi paciorkami, wisiorkami, czy innymi frędzelkami. Dziwne... Ale to Agaria, może to jakieś stare pogańskie przesądy? Nawiązanie do dawnych strojów ludowych? Hmmm...
Amulet z zajęczej łapki jest jednym z prostszych talizmanów używanych przez żołnierzy na froncie agaryjskim. Przygotować go może praktycznie każda babka zielarka, znachor czy czasem nawet jakiś stary, doświadczony wiarus. Jak sama nazwa wskazuje wykonuje się go z łapki zajączka, którą „nasącza” się dymem ze spalanych ziół. Skład mieszanki ziołowej jest zwykle pilnie strzeżoną tajemnicą wytwórcy.
Amulet jest bardzo słaby i działa jedynie na terytorium Valdoru oraz w strefie przygranicznej – około stu mil na wschód od Grzmiącej Rzeki. W głębi Dominium nie daje żadnych efektów.
Działanie:
W czasie testów związanych z walką wręcz lub strzelaniem, wszystkie uzyskane na kości k20 wyniki równe 1, zmieniane są automatycznie na 2.
Uwaga! Amulet nie działa razem z cechą „Żołnierskie doświadczenie”. Jeśli na k10 wypadnie 1, to taki właśnie wynik brany jest pod uwagę.
Koszt:
Kiedy amulet zadziała po raz pierwszy, zabiera właścicielowi 1 punkt duszy. Kolejne użycie amuletu nie przynosi żadnych skutków ubocznych.
Pers

