Witam Monsieur. To Ja. Maestro Bravatto. Mistrz porażających przedstawień i cyrkowych trików wszelakich, suspensu, zawikłanych historii, sztuczek magicznych, kamuflażu, kuglarstwa etc. etc.
Musiałeś o mnie słyszeć! To mnie właśnie zwą Wielkim Oszustem (to określenie moich bardańskich wielbicieli), Wcieleniem Blagi (to z Agarii), Dyspozytorem Wrażeń, Hypnotyzerem, (to w Cynazji – cenię ich finezję), Il Matto (Ragadańczycy – jak ja ich uwielbiam!) lubo też Przeklętym Kuglarzem Robiącym Ludziom Wodę z Mózgu (te klechy z Kartiny nigdy nie znały się na prawdziwej sztuce). Tak, tak – to wszystko o mnie...
Sterany włóczęgą po gościńcach Dominium postanowiłem zamieszkać w tym miasteczku i pędzić życie osiadłe. Z czego się utrzymuję – pytasz? Cóż, z tego z czego utrzymywałem się do tej pory – z opowiadania ciekawych historii. Z demonstrowania sztuczek zmyślnych...
Ten kufer, który widzisz obok pełen jest dziwnych przyrządów; cyrkowych rekwizytów; przyrodniczych dziwów, o których nie śniło się profesorom Królewskiej Akademii Umiejętności w Kindle; tajemniczych utensyliów, których przeznaczenia nie odgadniesz, książek nigdy nie wydanych i tych, które owszem wydane zostały, wykastrowane uprzednio przez Święte Oficjum. Są raporty agentów obcych wywiadów, pamiętniki opuszczonych kochanek, wspomnienia dzielnych żołnierzy i życiorysy klechów podejrzanej konduity. Są i mapy skarbów, i opisy krajów zamorskich przez marynarzy zza oceanów przywiezione. Czy są tam księgi magiczne pytasz, lub też artefakty z dalekiego Valdoru? A jakże...
Oprócz przedmiotów, które gromadziłem wędrując po Dominium znajdziesz w nim także setki ba! tysiące nawet manuskryptów opowieści, które wydarzyły się naprawdę...
Co mówisz? Łeż mi ohydną zarzucasz? No dobrze - jeśli nawet się nie wydarzyły to mogły się wydarzyć...
Spokojnie, spokojnie! Tylko bez rękoczynów! Łebski człowiek z ciebie bracie! Jesteś bystrzejszy od tych wszystkich nowobogackich mądralów... Dobrze, już dobrze... Nie kłóćmy się. Nawet jeśli niektóre z nich nie mogły się wydarzyć– to są ogromnie ciekawe... Z tym się chyba zgodzisz?
- Wywrotowa sztuka "Kwiaty pod lodem"
"Czy słyszałeś o dramacie teatralnym „Kwiaty pod Lodem” napisanym w Cynazji przez bardańskiego studenta nazwiskiem Duncan dhu Maffwryn? Nie? To smutne. Oznacza to bowiem, że ciemiężcy wolności odnieśli sukces w swej kreciej, haniebnej robocie. Chociaż może nie do końca – usłyszysz bowiem o nim teraz, ode mnie." - Przeklęty obraz mistrza
Krucjaty Karian zburzyły dawne status quo świata i zepchnęły demoniczne istoty i ich popleczników na margines. Nastała era ludzi, czas walki światła z ciemnością, prawdy (kary) z fałszem, który sączy się z plugawych ust deviria. Prastare istoty zła aby przetrwać musiały opuścić swoje domeny i skryć się w ludzkim świecie. - Amulet z zajęczej łapki
"Widziałeś kiedyś Panie regiment agaryjskiej piechoty? Och, ja miałem to szczęście, że widziałem ich nie tylko na manewrach lecz i w bitwie... Zaprawdę powiadam Ci, że nie ma piękniejszego, a zarazem straszniejszego widoku na świecie." - "Verita contra horbus"
Heretycka księga "Verita contra horbus" ("Prawda przeciw światu").
"Cynazyjskie psy gończe z Referatu Zwalczania Zgromadzeń Zakazanych oraz Święte Oficjum mają pełne ręce roboty. Odnaleziono niebywale niebezpieczną heretycką księgę. Jest kaligrafowana ręcznie w języku starodoryjskim, ale szczegółowe analizy lingwistyczne wykazały, że ojczystym językiem autora jest Bel Tar." - Cień przeszłości
"- Znam takich jak ty Panie. Honorowi, uczciwi, z zasadami. Jesteś rycerzem Panie. Człowiekiem minionej epoki. Rzec by można nieskazitelnym. To jednak tylko pozory. Obaj wiemy, że masz swoje tajemnice. Mroczne sekrety, które nie dają ci spać o szarej godzinie przedświtu" - Khabahl - elfi mag
"Witaj, chłopcze nazywam się sir Esteban Encarte. Jestem starym przyjacielem twego ojca. Służyliśmy razem na froncie w Agarii. Może wspominał o mnie kiedyś? Widzę, że twój ojciec jest nieobecny, więc może ty dotrzymasz mi towarzystwa? Po drodze chętnie opowiem ci kilka historii z frontu, w których wraz z twoim ojcem brałem udział." - Zdradziecki atak
Pamiętam, jakby to było wczoraj. Jako młody porucznik dowodziłem eskortą baronowej de Klainberg w jej podróży z Varecza do Terestu. Nasza eskorta służyła jednak bardziej jako orszak honorowy niż rzeczywista ochrona, więc podróż była nudna i wlokła się nam wszystkim niemiłosiernie. - Zabawy z duchami
Kawaler de Victorie nie mógł przezwyciężyć szoku. Po prostu stał jak wryty i nie mógł wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Całe jego dotychczasowe życie i sposób w jaki się potoczyło zostało zdeterminowane przez jeden fakt: ona umarła tamtego deszczowego, sobotniego popołudnia i wszystko przestało się liczyć. - Kompania straceńców...
Przedstawiamy Wam zalążek przykładowej drużyny do Monastyru. Jeśli akurat nie macie pomysłów na bohaterów graczy lub na ciekawą kompanię bohaterów niezależnych, skorzystajcie z załączonego opisu.

