"Wiedza to niebezpieczna i śmiertelna choroba."
-- Anselm de Arvignon, cynazyjski dyplomata

Hrabia Sebastian de Caravanto

Łaskawy panie, zejdź mi z drogi. Nie dbam o to kim jesteś, kim był twój ojciec i ilu masz braci. Mam dość przelewania krwi głupców takich jak ty.

Wygląd zewnętrzny:

38 lat ale wygląda na ponad 45. Średniego wzrostu, raczej szczupły. Ogorzała cera, zimne spojrzenie i chrapliwy glos. Odruchowo budzi niepokój a nawet odrazę. Twarz opiętą suchą skórą przecina szeroka blizna idąca od lewego ucha aż po brodę. Siwe włosy spina w kucyk i zawiązuje czarną wstążką.

Ubiera się lekki pancerz chroniący korpus, i czarne ubranie. Rapier z nordyckiej stali z wytartą rękojeścią - nieco nietypowy w kształcie - szerszy i krótszy nieco. U pasa nóż, za pasem dwa pistolety.

Porusza się w niemałym wdziękiem - ale wiele sił utracił podczas choroby jaką przeszedł kilka lat temu (był ciężko ranny, wdało się zakażenie - cudem to przeżył). Jest strasznie wychudzony. Wciąż potrafi jednak zaskoczyć szybkością reakcji i niespodziewanym atakiem. Brakuje mu siły ale wiele nadrabia doświadczeniem.

Zgorzkniały, cyniczny, chorobliwie nieufny. Za swoją cnotę uważa niezwykle zimną krew którą potrafi zachować prawie w każdej sytuacji - gdy był młodszy jego gniew potrafił przełamać tą samokontrolę. Teraz gniew się już wypalił. Zostało zmęczenie i rezygnacja.

Pamiętnik:

Urodził się jako pierwszy syn Joseppe de Caravanto, bogatego i wpływowego szlachcica którego włości znajdowały się u podnóża gór z dala od Alldare - stolicy Ragady. Wpływy i bogactwo ojca przez lata wewnętrznych niepokojów chroniły jego ziemie przez atakami okolicznych band i innych, wrogich rodów. Wierni słudzy i wynajęci najemnicy pozwalali na wzgórzach otaczających Zamek Caravanto (rodową siedzibę) stworzyć swoistą enklawę spokoju i bezpieczeństwa. Umiejętna polityka i relatywne odizolowanie umożliwiała utrzymanie neutralności w wyciszających cały kraj starciach stronnictw. Mimo wierności Papieżowi i królowi Joseppe utrzymywał też kontakty z buntownikami. Jego ziemie były jednym z nielicznych miejsc gdzie można było prowadzić rozmowy - nie o pokoju, bo tego nikt nie szukał - ale o wymianie jeńców czy zagrabionych bogactw.

Młody Sebastian wychowywał się na łagodnych zielonych zboczach podgórza gór Bardańskich. Fechtunku uczył się w oliwnych gajach, jazdy konnej na obsypanych kwieciem łąkach, etykiety w komnatach Zamku Caravanto- rodowej siedziby rodziny Caravanto. Z wolna uświadamiał sobie że reszta mieszkańców jego kraju nie miała takiego szczęścia i marzył o tym by w przyszłości u boku króla i swego ojca przynieść im pokój.
Oprócz wyjątkowej naiwności i prostoduszności Sebastian odznaczał się również ponadprzeciętną pobożnością. Spędzał długie godziny na rozmowach z księżmi i zakonnikami, odmawiał katedralia, uczestniczył każdego dnia we mszy św. Miejscowi mieszkańcy patrzyli na swego panicza z podziwem i uwielbieniem - podziwiając jego dumną postawę, łagodną naturę i wyjątkową pobożność. Ojciec był mniej szczęśliwy - liczył bowiem że Sebastian będzie godnym następcą a wyrastał na łagodnego i słabego klechę a nie magnackiego syna.
Gdy miał 16 lat okazał jednak ojcu siłę charakteru której ten się po nim nie spodziewał - zakomunikował mu iż pragnie służyć Jedynemu całym swym życiem i wstąpić do Zakonu św. Cyneusa, Poszukiwacza Prawdy. Tego wieczora na całym zamku słychać było mocny głos Joseppe i melodyjny głos Sebastiana. Ojciec w końcu został zmuszony przez syna do zaakceptowania tej decyzji gdy Sebastian powołał się na święte prawo pozwalające zgodnie z tradycją zażądać Jedynemu pierworodnego syna od każdego ojca. Potrzebny był tylko Boski znak. Następnego dnia podczas uroczystej mszy świętej w rodowej kaplicy młody Sebastian został oświetlony przez jasny promień słońca przechodzący przez okno nad ołtarzem. Ojciec musiał pogodzić się z utratą syna. Pozostał mu młodszy syn Nikolas i córka Eulice.

Następne lata Sebastian spędził na studiach w Kartinie zdobywając wykształcenie i obycie potrzebne w pełnieniu mu jego powołania. Oprócz studiów obracał się w towarzystwie kardynała Leokadiusza Nermanna - osoby znanej w całym kariańskim świecie jako wybitnego dyplomaty i błyskotliwego uczonego. Tylko raz wrócił do domu - gdy jego brat napisał mu że ojciec jest ciężko chory i pragnie się z nim zobaczyć.
Podróż była bardzo niebezpieczna i dom rodzinny - bardzo odmieniony od tego jaki pozostawił 5 lat wcześniej. Wojna i słabość ojca doprowadziły do utraty znacznej części bogactwa i pokoju jakim się cieszyły rodzinne ziemie. Wciąż jednak sąsiedzi poważali Joseppe i bali się jego gniewu. Ojciec był ciężko chory w zasadzie umierający, ale dumny z syna. Mimo iż wcześniej nigdy się do tego nie przyznawał cieszył się z jego sukcesów na kardynalskim dworze i z ogłady jaką jego pierworodny syn uzyskał.
Jego brat już pełnoletni z pewnymi trudnościami radził sobie z sytuacją rodu - ale korzystając z rad ojca i Sebastiana (z którym był w kontakcie listownym) uczył się dość szybko i obaj z ojcem liczyli że niebawem stanie się godnym następcą swego ojca.

Sebastian po 3 miesiącach wrócił do Kartiny - zbliżał się bowiem czas jego święceń - zwieńczenia wieloletniej edukacji. W drodze powrotnej modlił się głęboko o opiekę Bożą nad swym bratem i poddanymi - sam bowiem oddawał swe życie Jedynemu. Tylko w Nim była nadzieja że ród i poddani zdołają przetrwać te trudne czasy.

Święcenia i dalszą służbę u boku kardynała zatruły mu jednak obawy czy młody Nikolas podoła obowiązkom. Pół roku po święceniach Sebastian dowiedział się o śmierci ojca. List który napisał Nikolas był chaotyczny, zdradzał charakterystyczną dla brata łatwość popadania w niepewność i obawy ale jednocześnie zawierał pewną wiadomość która napełniła serce Sebastiana nadzieją. Do Zamku Caravanto przybył daleki krewniak rodu Caravanto - Biaccamo de Mollena człek znany z bystrego umysłu i silnego charakteru. Ciesząc się zaufaniem rodziny uzyskał status doradcy i powiernika Nikolasa. Sebastian znał de Mollene (spotkał go kilkakrotnie w Zamku i raz w Kartinie) i cenił sobie jego mądrość i odwagę.

Dopiero gdy przez następne półtora roku nie docierały do niego żadne wieści zaczął się niepokoić. Na kolejne wysyłane listy nie otrzymywał żadnej odpowiedzi. Wieści dobiegające z Ragady były tradycyjnie złe - ale nie było w nich nic o rodzie Carvanto. Sebastian wciąż łudził się że przyczyną milczenia są problemy w przesyłaniu listów i posłańców przez ogarnięty wojną domową kraj. Dopiero gdy do furty klasztoru w którym mieszkał zapukał Perro Mantusto - syn zarządcy posiadłości rodu i opowiedział Sebastianowi o wydarzeniach ten zrozumiał że jego najgorsze obawy się zrealizowały.

Jego brat został zamordowany, siostra pohańbiona, posiadłość spalona a poddani w większości zaszlachtowani.
Historia była prosta i banalna - korzystając ze słabości rodu odwieczni rywale ród Befegano wykorzystał jak się okazało Biaccamo de Mollene jako szpiega i swego sługę (obiecali mu jak się później okazało siostrę Sebastiana - którą Biaccamo od lat pożądał) aby błyskawicznie pozbawić Carvanto sojuszników. Potem nastraszony i zdezorientowany Nikolas odprawił najemników - namówiony przez przeklętego de Mollene. Niewiele trzeba było czekać aż okoliczni bandyci i rancorzy prowadzeni przez Belfegano najechali jego włości. Spalili wszystko, zabili kogo mogli, splądrowali to co zostało.

Perro uciekł by powiadomić swego pana - ostatniego żywego Carvanto o wydarzeniach. Na nim bowiem spoczywał obowiązek pomszczenia czci siostry, śmierci brata i poddanych. Przeklęci Befegano nie oszczędzili nawet duchownych i rodowych katakumb - mordując tych pierwszych a bezczeszcząc te drugie.

Sebastian godzinę później wraz z Perro był na koniu jadąc w kierunku swych rodzinnych ziem. Jechał przepełniony gniewem tak strasznym że pozostawił za sobą ciężko ranionych 2 braci zakonnych którzy usiłowali go zatrzymać - prosząc by zaczekał chociaż przez dzień, dwa aż jego krew ochłonie. Jadąc przeklinał Boga, bluźniąc Jedynemu który tak okrutnie zadrwił z jego modłów i nadziei.

Trzy dni później przekroczyli granicę Ragady i wkroczyli na spustoszone przez wojnę domową i rabunki ziemie.

Zemsta trwała długo. Belfegano byli co prawda nieostrożni - ale liczni i bezwzględni. Ale jego pierwszą ofiarą był Biaccamo. Zdrajca był znakomitym szermierzem - dlatego Sebastian nawet nie próbował się pojedynkować. Zaskoczył de Mollene w łaźni i z zimną krwią poderznął mu gardło. Potem odszukał ocalałe sługi i rozpoczął długą walkę z Belefegano.

Mordował, palił, rabował. Nurzał się w krwi tak głęboko jak wcześniej przez lata tego unikał. Wojna z Belfegano wplątała go w niekończące się pasmo zdrad, chwilowych sojuszy, rzezi. Te lata wspomina obecnie jak długi koszmar. Żył jedynie dla zemsty i dla nasycenia żądzy krwi którą zemsta w nim obudziła. Jego historia i to co czynił nie była niczym nietypowym w Ragadzie - nikt nie zwracał uwagi na kolejnego mszczącego się rancora. Napady na podróżnych pomagały zdobyć pieniądze potrzebne dla ataków na Belfegano. Współpraca z innymi bandytami pomagała uzyskać przydatnych sojuszników. Wykonywanie zleceń dla rojalistów, papistów czy "patriotów" (jak się wrogowie króla sami nazywali) pomagało zdobyć broń i więcej pieniędzy.

Minęło 10 lat. Sebastian w niczym już nie przypominał idealistycznego, pobożnego młodzieńca jaki opuszczał rodzinny dom. Wypalony od wewnątrz, mający na swych rękach krew setek winnych i niewinnych ludzi - mężczyzn i kobiet, dzieci i starców, duchownych i świeckich był wrakiem. Ciężka rana (bliznę po cięciu ma do tej pory) i choroba jaką później przeszedł odebrały mu wiele z sił i sprawności którą się wcześniej cieszył. Gdy po długim czasie wrócił do (względnego) zdrowia nie miał już sił ani ochoty na kontynuowanie zemsty.

Opuścił Ragadę. Przejechał kawałek świata - był w Cynazji i Agarii, Matrcie i Lidze, Dornie i Kordzie. Nigdzie dłużej nie zagrzewał miejsca. Utrzymywał się z lekcji szermierki, tłumaczenia ksiąg i nauczania historii(wciąż pamiętał co nieco z czasów studiów). Czasem służył w siłach jakiegoś szlachcica, przez pewien czas nawet walczył w Agarii.

Przed dwoma laty postanowił jednak że już dość ma zabijania. Ruszył na Zachód. Dotarł do Kordu i z posiadanych niewielkich oszczędności zakupił dom w na obrzeżach jednego z miast zamieszkałych głównie przez kupców i rzemieślników.

Obecnie utrzymuje się z uczenia historii i teologii synów kupieckich. Żyje ubogo, nie licząc na jakaś odmianę swego losu. Ma wiernego sługę Perre Mantuso - który towarzyszył mu przez wszystkie te lata i kilku znajomych w mieście - ale nikogo ważnego i wpływowego.

Przez lata nie wracał myślami do czasów w Ragadzie i do tego co było przed nimi. Teraz jednak coraz częściej zdarza mu się patrzeć na wschód, w kierunku gdzie jak sądzi znajduje się półwysep Pazura.

Coraz częściej myśli też o Jedynym. Sądzi że jest potępiony - złamane śluby, krew na rękach, bluźnierstwa, i inne grzechy ciąża mu na sumieniu. Czasem zastanawia się jednak czy nie ma jakieś drogi do odzyskania łaski. Jeśli nawet zatwardziali czarownicy potrafili zostać świętymi to może jest dla niego jeszcze nadzieja ? Ale nie ma wiary aby się o to modlić. Nie ma wiary że Jedyny przejmuje się jego losem i że wysłuchałby słów takiego grzesznika. Odzyskanie nawet niewielkiej wiary byłoby cudem. A na ten Sebastian nie liczy.

Charakterystyka:
Pochodzenie: Ragada (cecha Ragadańska nieufność)
Profesja: Mnich (cecha Mądrość życiowa - zmodyfikowana 1 umiejętność na 4 i 3 na 2)
Budowa 9
Zręczność 15 (+1)
Spostrzegawczość 10
Spryt 13
Wytrwałość 9
Wiarygodność 6
Wiara 5
Opanowanie 15 (+1)

Refleks 13
Autorytet 7
Wiedza ogólna 14
Fechtunek 13
Strzelanie 13
Dusza 25
Umiejętności: koszt:
Rapier 4 9
Broń bitewna 2 2
Pistolet 3 5
Wysportowanie 3 5
Jeździectwo 2 2
Nasłuchiwanie i wypatrywanie 2 2
Ukrywanie się 2
Etykieta 2 2
+ Rzucanie nożem 1 1
Teologia 4
Historia 3
Geografia 2
Botanika 1

Cecha narodowa: Ragadańska nieufność (+4 PT w testach blefu i autorytetu przeciw Sebastianowi)

Biegłości szermiercze: Dynamiczne wejście

Tytuł szlachecki: hrabia (25p)

Majętność: Willa w mieście - niezbyt zamożna, ale w dobrym stanie. Z dwojgiem służących (kucharz i kobieta zajmująca się utrzymywaniem porządku) i sporą stajnią.
Niewielki zaniedbany ogród znajduje się na tyłach domu. Budynek nieco ponury ale w dobrej dzielnicy. - 1 wieś

Sprzęty:
2 dobre konie pod siodło (200k)
skrzynia ksiąg (głównie historyczne i teologiczne) (500k)
kirys (90 k)
radagański rapier z nordyjskiej stali - widać że ma swoje lata, ale wciąż jest w dobrym stanie. Prosty kosz z dwoma wrednymi zadziorami (30k)
3 pistolety (3x25=75k)
1 znakomitej jakości muszkiet (40k)
40 kul + ładunki prochu.(14 k)
4 noże do rzucania (8k)
1 kufer strojów - w kordyjskim stylu (150 kordianów)
w sumie warte: 1 wioska, 1 pierscien, 7 k

Sojusznicy:
Sługa i żołnierz w jednym. Perre jest młodszy od swego pana o 3 lata, ale fizycznie wygląda na jeszcze starszego niż on. Kiedyś schwytany przez wrogów był torturowany i przez kilka miesięcy zamknięty w ciemnicy. Lekko kuleje. Niezwykle lojalny. Świetny strzelec. Wartość 10 pierścieni ( przyjaciel 6p +2p na więź 8 +2p ekstra)

Pieniądze: 2p i 193k
Gajos

Komentarze

http://0e7b535d0509a3d84442640ed51a3688-t.xjsber.org 0e7b535d0509a3d84442640ed51a3688 [url]http://0e7b535d0509a3d84442640ed51a3688-b1.xjsber.org[/url] [url=http://0e7b535d0509a3d84442640ed51a3688-b2.xjsber.org]0e7b535d0509a3d84442640ed51a3688[/url] [u]http://0e7b535d0509a3d84442640ed51a3688-b3.xjsber.org[/u] 47fc705389ea5b6a3a31dcf477e857a0

9-09-2007, 01:44, Arjun

http://3f73cb4671fab755df41db6c0cf44e64-t.ghoiou0.info 3f73cb4671fab755df41db6c0cf44e64 [url]http://3f73cb4671fab755df41db6c0cf44e64-b1.ghoiou0.info[/url] [url=http://3f73cb4671fab755df41db6c0cf44e64-b2.ghoiou0.info]3f73cb4671fab755df41db6c0cf44e64[/url] [u]http://3f73cb4671fab755df41db6c0cf44e64-b3.ghoiou0.info[/u] 196c3da0ce3e9a23267e7eab02ad2b11

19-04-2007, 16:16, London

http://38361383e3b0bbc23d776abf0a6315b3-t.iu089u.info 38361383e3b0bbc23d776abf0a6315b3 [url]http://38361383e3b0bbc23d776abf0a6315b3-b1.iu089u.info[/url] [url=http://38361383e3b0bbc23d776abf0a6315b3-b2.iu089u.info]38361383e3b0bbc23d776abf0a6315b3[/url] [u]http://38361383e3b0bbc23d776abf0a6315b3-b3.iu089u.info[/u] 05c0c9a6b483684e6b2a117816eb27d8

13-04-2007, 13:15, Mohamed

Google is the best search engine

15-03-2007, 03:07, chris.lawrence@emailaddresses.com

Dodaj swój komentarz

Twoje imię i nazwisko:
Twój e-mail:
Treść: